Dałam jeszcze jedną szansę belgijskim imprezom. Tym razem uznałam, że po prostu wpadnę na jednego drinka i po godzinie wrócę do domu. Ci co już swoje przeżyli pewnie domyślają się, że zostałam do szóstej. Było wspaniale. W Gent zaczęła się wreszcie wiosna, można było siedzieć przed klubem w bluzce na ramiączkach. No chyba, że się akurat nie miało takiej bluzki, to wtedy nie. Ja na szczęście miałam bo coś przeczuwałam.

Z całego tego szczęścia postanowiłam zaprzyjaźnić się z Grekiem i myślę, że idzie nam świetnie. Dziś rano po pięciu godzinach snu i z niewielkim kacem tłumaczyłam mu na czym polega utwardzanie tłuszczów roślinnych oraz destylacja. W następnej lekcji chemii opowiem o powstawaniu kożucha na mleku. Oczywiście Grek i tak się wykłócał i mówił, że to nie tak, ale byłam nieustępliwa.

Rozmawialiśmy o alkoholach i Grek stwierdził, że wino i Tsipouro (grecki wysokoprocentowy – ok.45% – alkohol) to jedyne naturalne alkohole, bo nie używa się do ich produkcji chemii i powstają same (?) No więc pytam jak to powstają same? A on na to że po prostu coś się dzieje z winogronami i powstaje alkohol. No to zaczynam tłumaczyć, że to fermentacja i że to drożdże tak działają, ale że jeśli Tsipouro jest takie mocno to musi być destylowane też. Na co Grek: desty co? I że nic takiego się na pewno nie dzieje. Bo to można robić w piwnicy nawet. Więc spytałam jak w takim razie się robi ten alkohol. Grek na to, że jest taki piec i się gotuje i potem się zbiera tę parę… Tak Theodorze, to właśnie jest destylacja.
Ale mam poczucie misji. Zawsze kręcił mnie pozytywizm i praca u podstaw.

„We know only  four boring people. The rest of our friends we find very interesting. However, most of the friends we find interesting find us boring: the most interesting find us the most boring. The few who are somewhere in the middle, with whom there is reciprocal interest, we distrust: at any moment, we feel, they may become too interesting for us, or we too interesting for them.”*

*Samuel Johnson is indignant – Lydia Davis