turkusowy-sweter blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

Dziś po raz kolejny dowiemy się co by było gdyby było. Gdybym była bardzo egzaltowana i pretensjonalna (ale jak już wcześniej pisałam taka nie jestem, bo jestem sarkastyczną feministką) to by ta notka wyglądała tak:

„Jestem kamieniem
na podobieństwo twoich słów stworzona
Jestem kamieniem
Ja cała jestem z twoich słów ulepiona

Gdy ranisz mnie kolejny raz
nie czuję nic już nic
I rzucasz we mnie słowa kamieniem
słyszę tylko jak kamień uderza o kamień”

No ale, że jest jak jest to notka wygląda tak:
Była u mnie siostra, stworzyłyśmy sobie wspaniałą komunę w jej/moim mieszkaniu. Żyłyśmy jak prawdziwi hippisi, byłyśmy szalone i spałyśmy do 10.30! Jadłyśmy popcorn z mikrofalówki (nie chodzi o to, że bezpośrednio z mikrofalówki go jadłyśmy) i oglądałyśmy komedie romantyczne (ale te gdzie mówią brzydkie słowa i nie biorą ślubu na koniec). Szybko zleciało i odleciała.
A jutro ja jadę do Macedonii. Spontanicznie całkiem.


Nie pamiętam, co działo się w moim życiu kiedy ostatnio uraczyłam państwa notką. Jednak mam, co do tego pewne przypuszczenia. Myślę, że byłam starą panną wzruszającą się przy muzyce son, będącą na wiecznej diecie. No więc można powiedzieć że zmieniło się wiele. Odkryłam fado, dzięki czemu stanę się jeszcze bardziej egzaltowana niż byłam, na diecie już nie jestem bo naprawiłam rower i śmigam teraz po mieście stołecznym spalając pączki, w staropanieństwie miałam pewną przerwę ale ogólnie się go trzymam. Bo musi być coś stałego w życiu.
Byłam na Open’erze, tupałam radośnie na koncercie Prodigy, podśpiewując Smack My Bitch Up, jakbym znów miała jedenaście lat. Wspaniały powrót do krainy dzieciństwa. Jedyna różnica to taka, że teraz już rozumiałam tekst.
Pan Molko z Placebo, po spłodzeniu syna, najwidoczniej poczuł się mężczyzną (przynajmniej w 1/3, bo nie wiem jak miewa się sprawa domu i drzewa) i postanowił zerwać ze swoim androgynicznym wizerunkiem, co wyszło mu na dobre, a pomijając stronę wizualną to od strony muzycznej koncert też był bardzo dobry. Pani Maria Peszek była irytująca, pani Gaba Kulka natomiast była urocza, a Dżordż Majkel nie dojechał i nikt nie podjął się zaśpiewania „Last Christmas” zamiast niego.
Opaliłam się na brzoskwinkę, a teraz zrzucam skórę przygotowując się na kolejne dawki słońca, które pobierać będę w Macedonii, dokąd wybieram się już za parę dni za dni parę. Całkiem spontanicznie.
W sierpniu zaczynam kurs niemieckiego, a we wrześniu jadę do Niemiec zdobywać wiedzę z zakresu biologii ewolucyjnej, ale naprawdę jadę tam, bo liczę na to, że uda mi się odkopać prawdziwego dinozaura!
A aktualnie jest u mnie siostra, która przyjechała aż z Europy, więc idę się nacieszyć jej obecnością.

Piosenka na dziś:
My Best Wasn’t Good Enough – Anouk


  • RSS