turkusowy-sweter blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Ostatnie wieści, jakimi uraczyłam moich licznych czytelników to takie że walczę z paciorkowcami szalejącymi w moim gardle. Tak więc, muszę donieść, że sprawa jest już dawno nieaktualna. Jestem zdrowa, silna i gotowa na przyjęcie wiosny.
Tydzień wystarczył mi, aby odzyskać w pełni władzę nad własnym umysłem po zmasowanym ataku wyżej wspomnianych paciorkowców, dzięki czemu już w sobotę zjawiłam się na egzaminie językowym na Erasmusa i zdałam go śpiewająco. Coraz bardziej więc prawdopodobne staje się, że za rok będę objadać się frytkami i czekoladą w Belgii. Poza pilną nauką, będę równie pilnie poszukiwać męża i jako, że będzie to mój ostatni semestr studiów to jeśli męża znajdę to zostanę w Belgii i rozpocznę rodzenie dzieci, aby wreszcie móc spełnić się jako kobieta.
Jeśli plan z realizowaniem się w roli matki, co jak wiadomo jest dla kobiety stanem naturalnym i walczyć z tym nie należy, nie wypali to zostanę podróżniczką albo rewolucjonistką (w wymyśleniu tego planu B pomogły mi książki, które ostatnio czytuję w „krajowych blokach tematycznych”, blok Irański mam już za sobą, teraz jestem na Kubie).
Co do realnych wypraw to święta spędzę z moją ukochaną siostrą w Londynie, zajadając się jajkami na grobie Karola Marksa. Poza grobem Karola Marksa na pewno pobiegnę zobaczyć 28 metrowego Płetwala Błękitnego z Muzeum Historii Naturalnej, bo każdy kto mnie choć trochę zna wie, że najbardziej na świecie lubię walenie.

Obecnie nie czuję się najlepiej, jako że zamiana czasu zupełnie mi nie służy. Nie mogę spać w nocy, co wcześniej, jako jednostce bezmyślnej, raczej mi się nie przytrafiało, bo wiadomo, że nie śpią ci co dużo myślą (tak przynajmniej mi się wydawało). I nawet pościel z Ikei nie przynosi mi skandynawskich snów.

Niby wygrałam z paciorkowcami, ale gdy wróciłam na studia na pierwszym wykładzie przez całą salę od koleżanki R. przeleciał Krętek Blady* trafiając prosto w moje ramiona. Tak więc, jak to się mawia „jak nie urok to sraczka, jak nie angina to syfilis”.

*
http://www.giantmicrobes.pl/katalog/plciowe/syfilis

androny

3 komentarzy

Od piątku siedzę w domu i leczę się z anginy. Podczas pierwszych dwóch dni nie zrobiłam nic konstruktywnego jako że zajmowałam się głównie spaniem. Potem nastąpiła jednak poprawa, a że mam zwolnienie ze szkoły do końca tygodnia (po raz pierwszy od początku studiów) to postanowiłam skorzystać i poświęcam ten czas na rozwój duchowy.
Odkryłam wspaniałego poetę jakim jest pan Krzysztof Pieczyński, dotąd znany z roli dr Bruna w Na dobre i na złe. Oto tylko mały kawałek jego niezwykłej twórczości:

„Jest takie miejsce w moim sercu
jest puste
nie wypełnia go miłość
ani gorycz ani nienawiść
jest puste
i tak boli
może pustka nie powinna gościć w sercu
może serce jak szkatułka na drogie kamienie
nie kłamie
cokolwiek tam jest, jest prawdziwe
a pustka
prawdziwa jak miłość
jak miłość boli
i jak ona nie istnieje
dopóki jej nie stworzymy
nie ma jej
nie ma nic
nie ma też pustki
jeśli chcemy kochać
chcemy też pustki
gdyż jedną możemy poznać
tylko przez drugą
jeżeli nie chcemy cierpieć
pozostaje nic
ale ja nie wiem nic”

Brazylia ma Coelho ale my mamy pana Krzysztofa.

A jeśli nie czytam akurat wierszy to oglądam wiadomości na The Onion 


  • RSS