turkusowy-sweter blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2009

D. 18:46:17
ćwiczyłam dzisiaj krojenie na mikrotomie:)
B. 18:48:32
i jak się podobało?
D. 18:48:43
moze być
D. 18:49:25
Maciek dał mi taka rybe ktora nie chciała sie ladnie kroić – podobno byla źle utrwalona
D. 18:49:37
:(
B. 18:51:04
a to pech

Jedni wspominają przeboje utraconej młodości, dla innych highlightem dnia jest krojenie ryby na mikrotomie. A ja mogę tylko powiedzieć:

„Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
nie chcę nic więcej, nie chcę nic mniej.

Są jeszcze brzegi na których nie byłam,
są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam.
Są pocałunki na które czekam,
listy z daleka, drogi pod wiatr.

Ja nie chcę spać, ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
niczego więcej mi nie potrzeba.

Bo chociaż nie ma tam brzegu mojego,
śniegów i nieba, nieba zielonego,
noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.”

Wish you were here

another way

1 komentarz

„Here is Edward Bear, coming downstairs now, bump bump bump, on the back of his head, behind Christopher Robin. It is, as far as he knows, the only way of coming downstairs, but sometimes he feels that there really is another way, if only he could stop bumping for a moment and think of it. And then he feels that perhaps there isn’t.”
————-
Michał:
to jest przebój mojej młodości

Ominął mnie ten moment, w którym ludzie z mojego rocznika zaczęli mieć ulubione piosenki swojej młodości

————-

Póki co zajmuję się sztuką unikania o włos. Udaje mi się unikać o włos wszelkiego zła, ale także wszelkiego dobra. W związku z tym, nie jest źle, ale nie jest też dobrze.

Jest trochę do dupy. Ale tylko trochę. Na starówce jest chujowa świecąca fontanna tam gdzie w lato jest normalna fontanna. Wsiadłam specjalnie do czwórki zamiast dwójki żeby przejechać się po moim ulubionym moście, ale tuż przed mostem ustąpiłam miejsce niewidomej pani, a z pozycji stojącej wszystko nie wygląda tak fajnie jak gdy się siedzi. Z okazji dobrego uczynku pewnie zasłużyłam na królestwo niebieskie, ale póki co jeszcze tam nie trafiłam i muszę się męczyć na tym padole łez.
Tak. Znów nie zdałam egzaminu na prawo jazdy. Pan egzaminator powiedział, że szkoda bo zostało już tylko jedno parkowanie i byśmy wracali do ośrodka. Teraz już wiem jaki to dramat skończyć za wcześnie.
Na szczęście mam wino (pani w sklepie poprosiła mnie o dowód, a więc na miesiąc przed 23 urodzinami nadal wyglądam kwitnąco i świeżo) oraz „Mamma mia” na DVD. Jakoś to będzie.
A po sesji pojadę wreszcie zobaczyć Poznań. Tak spontanicznie. Bo jestem bardzo spotnaniczna.

„She lost her youth and she lost her Tony
Now she’s lost her mind!
At the Copa Copacabana”

W autobusie, w drodze do szkoły, udaje mi się przeczytać średnio 1,5 artykułu. Tak więc, gdy wysiadam z autobusu jestem zazwyczaj w połowie lub pod koniec artykułu i głupio by było to tak zostawić. Dlatego idąc po kampusie zazwyczaj kończę artykuł, co jakiś czas spoglądając znad gazety na sytuację na drodze. Dziś niestety wysiadając z autobusu byłam już spóźniona na zaliczenie z bioinformatyki, co zmusiło mnie do przyspieszenia kroku, ale jednocześnie nie zmusiło mnie to do schowania gazety. I skończyło się to tak jak skończyć się musiało, pędząc na zajęcia i czytając kolejny artykuł o kryzysie gospodarczym, wpieprzyłam się
z impetem w śmietnik (myślę, że jest to symboliczne). Mam posiniaczoną rękę, ale na szczęście nic sobie nie złamałam. Nie chciałabym, aby mojemu pierwszemu złamaniu towarzyszyły takie okoliczności.
W drodze powrotnej ze szkoły nauczona porannym doświadczeniem, gazetę wyciągnęłam dopiero w autobusie. Na pętli kiedy nadal siedziałam i czytałam, podszedł do mnie pan kierowca i powiedział że to już pętla i żebym wysiadała.
Myślę, że to wszystko dlatego, że nie jadłam dziś jeszcze czekolady.

notatkowo

2 komentarzy

„Pastereloza – leczenie:
- najlepsza metoda – eliminacja chorych zwierząt”

„Puloroza:
- leczenie nie jest trudne, ale jego podejmowanie nie prowadzi do rozwiązania problemu” (ale nie jest trudne)

Jedyne co przynosi mi obecnie radość to rysunki, którymi opatrzyłam objawy chorób. Szczególnie udane są: „asymetryczne porażenie kończyn (pozycja szpagatu)” u drobiu i pienisto-krwisty wypływ z nosa u królików. Powinnam podziękować siostrze za to, że wyjeżdżając do Londynu nie zabrała ze sobą kredek.

Piosenka na dziś:
Fast Car – Tracy Chapman

„Zdaniem Tadeusza Iwińskiego, tym razem Janusz Palikot znowu przesadził. – Pani Gęsicka ma doktorat, pan Palikot pisał doktorat, w nauce powinno się używać języka bardziej stonowanego. Myślę, że tu Palikot posunął się o jeden most za daleko – stwierdził poseł SLD.”

W 100 % się zgadzam. Zrozumiałabym jakby to była kobieta bez szkoły, ale ona ma doktorat. Jedyne co tłumaczy pana Palikota to to, że sam nie ma „dr” przed nazwiskiem i przez to pewnie nie zawsze wie co mówi.

spinster*

Brak komentarzy

„-Posłuchaj! Ty jako lekarz! Jak to jest właściwie z kobietami? Co? Czy to nie jest niebezpieczne dla nich, gdy długo nie wychodzą za mąż? Czy nie stają się one przez to trochę… rąbnięte? Co?
Lekarz wydał swoją opinię na ten temat, która zakończyła się ubolewaniem, że nie wszystkie samice mogą być zapłodnione. W naturze, gdzie samiec najczęściej żyje w poligamii, na co zazwyczaj może sobie pozwolić, bo dla młodych nie brakuje pożywienia (z wyjątkiem zwierząt drapieżnych), nie zdarzają się takie anomalie jak niezamężne samice. Natomiast w kulturze, gdzie jedynie szczęśliwym trafem udaje się zdobyć wystarczającą ilość pożywienia, nie jest to niczym nadzwyczajnym, tym bardziej że kobiet jest więcej niż mężczyzn. Dlatego powinno się być miłym wobec dziewcząt niezamężnych, bo ich los jest nędzny!”

August Strindberg – Historie małżeńskie (Dom lalki)

*jak donosi wikipedia: a spinster (or old maid) is a woman or girl of marriageable age who has been unwilling or unable to marry and, therefore, has no children.

Komentarza nie będzie.

†FUCK OFF†:
Nie raz używając zwrotu heroiczny,
inni kojarzą od razu z narkotykiem
flox:
Tak, tak, używanie imiesłowów jest trudne :]
†FUCK OFF†:
Hmmm…?
asik:
To „heroiczny” to imiesłów, a nie przymiotnik?

Około północy usłyszałam miauczenie. Kot wrócił i siedział na wycieraczce. Do domu nie wpuściłam, bo już wiem, że to oszust wyłudzający szynkę od samotnych kobiet, poza tym nie jestem gotowa jeszcze na kota. Helmut też nie jest gotowy. Kot by mu pewnie srał do doniczki.
Przydałby mi się za to ktoś, kto by mi przepchał zlew, bo kret nie pomaga, ale nie załamuję się, bo wreszcie pada śnieg. Martwi mnie tylko trochę, że napadał mi na wszystko, co miałam na balkonie. Ale tylko trochę się tym martwię. Bardziej martwi mnie zlew.
To tyle.

Dziś polecam film:
„Jazda” Jana Svěráka

oraz piosenkę:
Back to black – Amy Winehouse

Idąc na zakupy zobaczyłam w holu na parterze w moim budynku kotka przycupniętego na kaloryferze. Gdy wracałam z zakupów kotek nadal tam był. I coś mnie podkusiło, żeby go pogłaskać. I to był błąd moi drodzy. Bo kotek stwierdził, że pogłaskanie było wstępem do przyjaźni i zaproszeniem na obiadek. Tak wiec pomaszerował za mną do windy, a później do mojego mieszkania, w którym poczuł się od razu bardzo pewnie i rozpoczął eksplorację. Ja z kolei poczułam się wyjątkowo niepewnie, bo na obsłudze kotków się nie znam zupełnie. Zadzwoniłam więc do kolegi z pytaniem co z produktów normalnie występujących w lodówkach jedzą kotki. Kolega stwierdził, że szynka będzie w sam raz. Więc kotek został poczęstowany szynką (abym ja miała mniejsze wyrzuty sumienia, kiedy będę go wywalać z domu). Po posiłku otworzyłam drzwi i kotek się wyniósł. I wcale nie siedział potem pod moimi drzwiami smętnie miaucząc. Po prostu sobie poszedł. Więc widział we mnie tylko szynkę (albo kurczaka, którego miałam w torbie z zakupami). A ja jak zwykle byłam naiwna i dobroduszna.
Miałam też przez trzy dni w domu kolegę z Węgier, ale wczoraj odprowadziłam go tam skąd go wzięłam (czyli na Dworzec Centralny). I oto znów jesteśmy tylko ja i Helmut (fittonia dostała imię).

Sylwester był udany. Postanowienia noworoczne spisane i od dziś staram się ich trzymać. Początki są zawsze trudne, ale z nadzieją spoglądam w przyszłość.

Piosenka na dziś:
Cry me a river w wykonaniu Julie London


  • RSS